7 rzeczy, których nauczyłam się, dzięki tygodniowi przymusowo spędzonemu w domu

by - października 19, 2017



Za oknem piękna pogoda, ludzie spacerują tacy uśmiechnięci, powrót lata w mieście, a ja… Siedzę w domu. Przymusowo. Gdy drugiego dnia jestem na etapie „wszystko marność”, to piątego rodzi się we mnie myśl, że coś zaczynam rozumieć. Śmiało, przeczytajcie o 7 rzeczach, których nauczyłam się przez ten tydzień!

#1 – nie odmawiać sobie przyjemność

Zdecydowanie. Jeśli zdarza Ci się myśleć, że nie warto zjeść jakiegoś ciastka lub pójść ze znajomymi na ogromną pizzę w rozmiarze xxl, tylko dlatego, że dupa może od tego urosnąć – nie myśl tak dalej. Odmawianie sobie przyjemności to najgorsza rzecz, jaką my – młodzi – możemy sobie świadomie uczynić. Boli nas przy tym serce i kończyny, a bardzo często i sam żołądek. Zacytuję Kayah – po co? Przy wieczornym rachunku sumienia i tak najbardziej na świecie żałujemy, że nie pozwoliliśmy sobie na tę chwileczkę zapomnienia!

#2 – chodzić więcej po mieście

Kontrowersyjny postulat, szczególnie w okresie zimowym. Ten jeszcze nie nadszedł, a oprócz niego mamy przecież wiosnę, lato, jesień i kożuchy. Warto spacerować po mieście, bo można dostrzec wtedy ludzi i architekturę. Specjalnie używam słowa „dostrzec”, bo w codziennej gonitwie nie jesteśmy w stanie zarejestrować wszystkich szczegółów, których byśmy chcieli. Warto się czasem zatrzymać, i to nie tylko na czerwonym świetle.

#3 – mieć więcej ruchu

Ruch to zdrowie, mawiają. I mają rozum Ci, którzy oprócz słów, czyny wnoszą w życie. Więcej ruchu to nie tylko więcej spalonej tkanki. To także czystszy umysł i zwyczajnie zdrowsze ciało. W dzisiejszych czasach można by i dla siebie samego stać się lekarzem i częściej przypominać o rzeczach naprawdę ważnych, a wypierać te błahe.

#4 – rośliny ukoją duszę

Choćbyśmy byli najbardziej na świecie przybici rzeczywistością, warto by w naszym otoczeniu znalazły się rośliny. Dużo roślin. To właśnie one potrafią ukoić duszę, jak nic innego. Są zielone, bardzo często cudownie pachną, rosną i zawsze są z nami. Możemy się o nie troszczyć, możemy je przesadzać, a nawet z nimi rozmawiać. I nie używam tutaj słowa „mówić”, bo nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, a rośliny odpowiadają nam czymś innym, niż jedynie słowa.

#5 – życie kulturalne jest na wagę złota

Nie tylko zdrowie fizyczne i spokój ducha jest podstawą naszej szczęśliwej egzystencji. Życie kulturalne rozwija naszą ciekawość świata, sprawia, że chcemy wiedzieć i czuć coraz więcej. Zdjęcia, filmy, rozmowy, nagrania, kadry, słowa – to wszystko składa się na poszczególne historie, które zostają w nas nie bez echa. Echem możemy nazwać nasze przyszłe działania i to, co sami jesteśmy w stanie w przyszłość stworzyć.

#6 – zawsze korzystać z życia

To chyba najważniejszy punkt. Często zapominamy, by cieszyć się z codzienności, korzystać z życia. W momencie, gdy tracimy tę możliwość, cierpimy najmocniej na świecie. Nie warto. Warto za to już od wczoraj robić to, co się naprawdę kocha, być dobrym, być sobą i korzystać z tego, co przynosi nam środa, sobota, czy poniedziałek.

#7 – trzeba realizować swoje pasje i czasem pomyśleć (tylko) o sobie

Jak często odmawiamy sobie czegoś, bo myślimy, że tak trzeba? Jak często odkładamy swoje cele/pragnienia/marzenia/fascynacje na później? Myślimy, że przecież mamy czas – patrz #6. Czasu możemy nie mieć wcale aż tak dużo, jak nam się wydaje.

Nie warto odkładać wymarzonych wakacji tylko dlatego, że nie ma się z kim na nie pojechać.

Nie warto odmawiać sobie uczestnictwa w dodatkowych, lekko pokręconych zajęciach tylko dlatego, że są one niby nieprzyszłościowe.

I na koniec – nie warto nie być sobą, bo otoczenie woli Cię inną/innym. Otoczenie może się zmienić, a Ty w obcym ciele (być może) przeżyjesz kolejne 50 albo 60 lat.



A może zerkniesz tutaj?

0 komentarze