4 fotografów, którzy inspirują mnie jak nikt inny

by - września 04, 2017


Wszyscy czasem potrzebujemy inspiracyjnego kopa. Ja przedstawiam Wam 4 fotografów, którzy inspirują mnie w momentach najtrudniejszych. Na zastój twórczy cierpiał chyba każdy, nie każdy jednak wie, jak z niego szybko się wyślizgnąć. 

fot. Sonia Szóstak

Tych 4 fotografów potrafi zainspirować i dać kopa twórczego. Check out!

Eli Driu 

fot. Eli Driu
Rumuńska fotografka. Zajmuje się tematami głównie społecznymi, choć nie tylko. W jej pracach lubię ludzi. Lubię ich styl, ich pozy – to, co sobą przedstawiają i jak mogę ich odbierać. Ich miny są niewymuszone. Podoba mi się też to, że oni nie widzą ani Eli, ani mnie. I podoba mi się rumuńska plaża. 

fot. Eli Driu

Oliver Merce

Rumuński fotograf. Głównie reportażysta, ale nie tylko. W swoim portfolio ma prace bardziej komercyjne: portrety, całego serie. Na zdjęciach – znów – pokazuje głównie ludzi. Ludzi swobodnych, ale jednocześnie z emocjami wypisanymi na twarzy i ruchach. Czarno-białe kadry, przeplatane jaskrawymi ujęciami ulic, ludzie w swoich światach, do których fotograf – razem z widzem – wkrada się niepostrzeżenie, nie zostawiając po sobie śladu.

Gabriel Botezatu

      fot. Gabriel Botezatu

Obszerne albumy tego fotografa można odnaleźć na rumuńskojęzycznej wersji popularnego serwisu VICE. Te kadry są eteryczne, ale jednocześnie zmuszają do refleksji nad zastanym obrazem. Emanuje z nich niepewność, ludzie znów pozostają sobą, ale nie obejdzie się to bez ingerencji fotografa. Oczy bohaterów zwrócone ku obiektywowi, twarze uśmiechnięte lub poważne na widok obcego.

Sonia Szostak

fot. Sonia Szóstak

Nie może się tutaj obejść bez polskiego akcentu. Zdjęcia Szóstak pozostają wciąż nieziemsko eteryczne, ale… no właśnie – w zupełnie innym odbiorze tego słowa. Ludzie na jej kadrach są zupełnie nieskrępowani, korelują z naturą, nie boją się niechcianych spojrzeń. Istnieją w przestrzeni, w której żadnych spojrzeń nie ma, są tylko oni, ze swoją cielesnością i naturą.

Jej komercyjne prace również bazują na powszechnie docenianym minimalizmie. Okładkowe zdjęcie Taco Hemingawa do „Wosku”, reklama marki DENIM, czy nawet inne sesje zdjęciowe do kampanii – nie zaznamy tutaj przepychu, kadry są przestrzennie uporządkowane, a bohaterowie – pewni swojego miejsca i znaczenia.

Chciałabym być jak Sonia.

A może zerkniesz tutaj?

0 komentarze