4 lipca – czyli co się zdarzyło przez rok od obrony licencjatu?

by - lipca 04, 2017


Człowiek uczy się przez całe życie – mówią. Niekiedy się mylą. Dzisiaj postaram się rozprawić z tym, co wydarzyło się przez rok od obrony mojego licencjatu.


Niektórzy mówią, że po licencjacie nie życia, a niektórzy że właśnie wtedy się dopiero zaczyna. Sprawdźmy więc, jak jest naprawdę i czy rok to dużo, czy mało. Zapraszam!

Tyle zdarzyło się przez rok

Ludzkości czas ucieka przez palce. To prawda. Dla mnie przez rok zdarzyło się naprawdę dużo. Chociaż, gdyby spisać to w punktach, niewiele pozycji można by tak naprawdę wyszczególnić. Do najważniejszych należałyby:

  • decyzja o zrobieniu przerwy pomiędzy studiami;
  • decyzja o kontynuowaniu nauki języka duńskiego
  • poznanie osoby, która przewróciła mi świat do góry nogami
  • podjęcie decyzji o kierunku kontynuowanych studiów
  • zrozumienie kilku kolejnych ważnych rzeczy!

Tak, trochę jednak tego się zebrało. Niby nic, a tak to się zaczęło… Śpiewają. Pomyśleć, że dokładnie rok temu byłam jeszcze zupełnie inną dziewczyną, z inną wizją swojego życia, poniekąd pogodzoną z tym, co dzieje się wokół niej. No właśnie, wokół niej, za jej zgodą, ale bez jej aprobaty.

Pif, paf – zmiany!

Jedną z najodważniejszych decyzji w moim życiu (nie licząc urodzin, ha ha), była ta o zrobieniu sobie roku przerwy. Bałam się jej jak cholera, ale gdyby nie tamten moment, w którym zebrałam w sobie siły i zakończyłam pierwszy (i ostatnio) tydzień nauki w Katedrze Studiów Interkulturowych, do dzisiaj tkwiłabym w niewłaściwym miejscu, z niewłaściwymi ludźmi.

I nie, dzisiaj też nie wiem, czy kolejny wybór studiów okaże się sukcesem. Oby! Bo to najlepszy moment, by ją podjąć wreszcie świadomie!
Zmiany przyszły niezapowiedzianie, ale na ogół właśnie tak się zjawiają w naszym życiu, right? Co nagle, to po diable, ale nie zawsze tak musi być.

Obrona licencjatu a życie

Na koniec sprzedam Wam mega prawdę życiową – moment obrony licencjatu a samo życie, nijak nie mają się do siebie. Życie biegnie sobie, licencjat może za to zatrzymać Cię w miejscu, jeśli za bardzo się do niego przywiążesz.

Nie wolno przywiązywać się do studiów, do jednego kierunku, katedry, budynku. Tego się nauczyłam. Trzeba eksplorować, zwiedzać, wpadać na zupełnie obce wydziały, wykłady, wyrabiać układy, znajomości, dyskutować, kłócić się, poznawać. Bez tego ani rusz.
I jeśli do dzisiaj wmawiasz sobie zawzięcie, że coś jest bardzo nie dla Ciebie, być może sam nawet nie wiesz, jak bardzo się oszukujesz!



A może zerkniesz tutaj?

0 komentarze