Młodzi cały czas wolą staże od praktyk

by - czerwca 01, 2017


Niewiele się zmienia w świecie gonitwy za karierą: młodzi cały czas wolą staże od praktyk. Nic dziwnego, kto by nie wolał chociaż częściowo łudzić się, że dostanie pieniądze, niż pracować całkowicie za darmo, jedynie dla "wpisu do CV". Niektóre rzeczy pozostają niezmienne. 



Warto jednak zastanowić się, co kryje się za tą ciągotą do pieniądza, i czy jest to oby na pewno jedynie pazerność. Może stoi za tym jakieś tajemnicze dążenie do celu, a może po prostu... chęć przetrwania?

Kim być, kogo znać?

Z tak postawionym pytaniem powinnam zostawić i siebie, i czytelników, ale nie byłabym sobą, gdybym nie dorzuciła przysłowiowych trzech groszy. Właśnie, skoro mowa już o tych nieszczęsnych pieniądzach, warto zastanowić się, gdzie one są, a gdzie cierpi się na ich deficyt.
Nie jest rzeczą bowiem prostą, odpowiedzieć jednoznacznie na tak zawile przedstawioną zagwozdkę. Młodzi nie bez powodu wolą staże, gardzą praktykami i nieustannie poszukują swojego skromnego, wydeptanego miejsca na piedestale wielkiego świata rynku wszelakiego. Nieważne bowiem, czy chce się być księgową, fotografem, a może nawet i - o zgrozo! - copywriterem. Drogę trzeba przejść wszędzie taką samą.

Mamo, wszyscy młodzi wolą staż od praktyk

Najtrudniejsza jest przecież pierwsza samodzielna decyzja. Podjęta w pokoju pamiętającym jeszcze lata młodzieńcze i pierwszą, "prawdziwą" miłość. To właśnie tam decydujemy się rzucić w groźny wir dorosłości i zawojować polski rynek młodego narybku pracowniczego. Wszyscy przecież tak robią, c'mon, co może pójść źle?
Otóż, bardzo wiele. Można prędzej ujrzeć figę, tfu, bułkę z makiem zza sklepowej lady do naliczenia na kasę fiskalną, niż jakąś umowę o staż, ba, płatny staż. Warto jednak pamiętać, że jako reprezentanci gatunku dorosłych ludzi, jesteśmy już odpowiedzialni sami za siebie i płacimy za własne marzenia i naiwne wyobrażenia.

Jedno kryterium, tysiące kandydatów

Ogłoszenia - czy to na portalach społecznościowych w sztucznie podtrzymywanych kółkach wzajemnej adoracji, czy to na internetowych tablicach wzorowanych tymi spod sklepu monopolowego, nie są sobie równe. Ogłoszenia jakby wypierają, że młodzi wolą staże od praktyk. Jedne są na wagę złota - to te, w których pojawiają się złotówki, pieniążki proponowane za prace, i drugie - pozbawione jakiegokolwiek mydlenia oczu na temat wynagrodzenia. Te w zamian zawierają uwielbiany przez wszystkich zwrot: "wymagana: dyspozycyjność 5 dni w tygodniu, wykształcenie wyższe i doświadczenie".

Jak to mówią? Coś za coś? Raz na wozie, raz pod wozem? Nie! Jak dają, to bierz!

A może zerkniesz tutaj?

0 komentarze