kiedy zdobywanie doświadczenia zmienia się w wykorzystywanie?

by - marca 27, 2017


Mogłabym powiedzieć, że sobotę miałam pracującą. Mogłabym, gdyby nie fakt, że w sumie miałam robić za darmo, ale i tak skończyło się na tym, że dołożyłam do tego. Mogłabym powiedzieć, że to była udana sobota. Nie powiem. Porozmyślam sobie za to nad tym, gdzie znajduje się cienka granica pomiędzy własnym ego a wyrafinowaniem "robienia-za-darmo-dawcy".


ZAPLANUJ WSZYSTKO I... PRZEJEDŹ SIĘ

Każdy interesuje się tylko swoimi sprawami. Prawda to stara jak świat, ale człowiek wciąż się jednak łudzi, że może gdzieś tam empatia, zrozumienie i bezinteresowna pomoc w drugim człowieku się tli.

Miałam sesję zdjęciową w Łodzi, a dokładniej pod Łodzią. Jechałam swoim autem, zabierałam wizażystkę, modelkę i jeszcze jej jakiegoś kolegę. Miało być świetnie i kreatywnie. Skończyło się na tym, że wizażystka się spóźniła, kolega modelki wrzucał swoje (nieproszone) trzy grosze do pozowania i wyglądu modelki, do doświetlenia i ogólnej aranżacji sesji. Dodatkowo, dostałam pierwszy mandat i to za wjazd do lasu. Lepiej już być nie mogło, naprawdę, gdyby nie fakt, że jeszcze trochę wydałam na benzynę.

I po tym wszystkim, coś we mnie pękło.

Z mandatem zostałam sama, wiadomo. Wcale nie oczekiwałam żadnej pomocy materialnej, ale kurczę - zwyczajnej, ludzkiej empatii - a i owszem. A gdzie tam... Doczekałam się chociaż uznania za pomysłowość kreacji i makijażu od pana strażnika. Zawsze coś.


PROSZĘ ZROBIĆ TO, TO, TO, TO I TO. BĘDZIE DO PORTFOLIO, PRAWDA?

Coraz częściej spotykam się z roszczącą postawą ze strony pracodawców. Byłaby ona i nawet wskazana, gdyby oferowali oni realne wynagrodzenie. Niestety, wciąż panuje przeświadczenie, że robienie czegoś dla kogoś za darmo to przecież zaszczyt. Będzie w CV, wpisze się do portfolio. Wyprujesz sobie ostatnie flaki - to dobrze dla ciebie, życia się nauczysz. I tak w koło.

A jak jest zatem naprawdę?

Naprawdę jest tak, że wszystko coś kosztuje. Jeśli ktoś szuka fotografa i każe mu za darmo znaleźć studio, zarezerwować je, znaleźć wizażystkę, zrobić zdjęcia, poddać zdjęcia postprodukcji i jeszcze wykonać drugą sesję, tym razem w plenerze, żeby potem sobie zobaczyć, która sesja lepiej wyszła, to ja dziękuję bardzo. I czy w tym wypadku moje ego już jest za duże, czy po prostu cenię swój czas i wkład pracy?

Większość, co niesamowicie mnie śmieszy, uzna, że taka młoda, a już kasę chce. Poprzewracało jej się, za kogo się ona uważa. No ja sama nie wiem, czy tak jest tylko w Polsce? Czy ja mam może po prostu pecha? Odpowiedzi pewnie nigdy nie poznam i sama nie wiem, czy bym do końca chciała.


REAKCJA?

Przyznam szczerze, że sama już nie wiem, jak reagować; jak się bronić; jak uświadamiać, że do cholery - wszystko, co robi się dla drugiej osoby, jest pracą. Takim sposobem, realnie zarabiać może uda się przed... trzydziestką? I najdziwniejsze jest to ogromne zdziwienie, że przecież jak to, ktoś inny zrobiłby to za darmo i nawet by słowa nie powiedział.

No to ja szczerze i gorąco pozdrawiam w imieniu moim, moich aspiracji do godnego życia za własną, ciężką pracę i w imieniu mojego ego - niemieszczącego się w Internecie. 


A może zerkniesz tutaj?

0 komentarze